Wiecie co? Wcale mi jej nie szkoda. Może rzucić się z okna czy powiesić, wszystko mi jedno. Tak, powiedziałam to. Zrujnowała mi życie i robi to nadal. Odbiera mi wszystko co kocham i żywi się moim cierpieniem.
Nigdy tego nie zrozumiem. Mówiła mi, że mnie kocha i, że zawsze przy mnie będzie. Potem zaczęły się wyzwiska, aż nagle wszystko ucichło. Odeszła w takim nieludzkim czasie. Gdy najbardziej jej potrzebowałam. Narobi kłopotów a później udaje niewinną.
Po prostu teraz jej zajebiście zazdroszczę. Wszyscy ją lubią, szanują, w przeciwieństwie do mnie. Zawsze byłam tą najgorszą. Nie mam już siły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz